Relacje z zawodów

My się zimy nie boimy!

W ostatnim czasie sporo się działo, jeśli chodzi o grupę Mamy-Biegamy. Niestety sprzęt odmówił posłuszeństwa i nie byłam w stanie relacjonować wszystkiego na bieżąco. Na szczęście powoli nadrabiam zaległości. Jest o czym pisać, bo docierają do mnie prośby o poruszenie kilku ważnych tematów, więc już niebawem wszystko pojawi się tutaj, na stronie.
Ostatni weekend, mimo że deszczowy i chłodny, obfitował w różne wydarzenia biegowe z naszym udziałem. Odbyły się kolejne biegi z cyklu City Trail, poznańska ekipa ścigała się w Marcelińskim Biegu Jesiennym, a Gdynia coraz bardziej się rozkręca organizując co tydzień marszobiegi dla początkujących.

DSC00957

Zacznę może od City Trail i biegu w Szczecinie. Naszą przedstawicielką była tam Kasia, która jest jednocześnie administratorką grupy w Myśliborzu. O Kasi warto napisać kilka słów więcej, bo jest to osoba z ogromną, pozytywną energią, a jej entuzjazm udziela się wszystkim wkoło. Jak tylko podjęła decyzję o utworzeniu grupy w swoim mieście, natychmiast zaczęła działać. I od samego początku powstała tam silna reprezentacja Mamy-Biegamy, która swoją biegową przygodą rozpoczęła marszobiegami. Kasia, zarówno ja, jak i reszta naszej ekipy trzymamy za Ciebie kciuki! Nie mam wątpliwości, że uda Ci się osiągnąć cel, bo działasz z wielką pasją 🙂

DSC00951
Oto relacja Kasi z jej biegu na City Trail w Szczecinie:
Choć pogoda nie rozpieszczała (mokro, zimno, ale na szczęście podczas trwania imprezy nie padało), a trasa nie należy do łatwych, w City Trail w Szczecinie biegło ze mną dwóch debiutantów – jeden junior oraz jedna osoba w biegu głównym. Zaczęliśmy od małej rozgrzewki juniorskiej, a później ukończony pierwszy samodzielny start na dystansie 300m 🙂
Organizatorzy zadbali o to, by przed biegiem głównym rozgrzać 508 zawodników. Trasa bardzo dobrze oznaczona, każdy kilometr także, zabezpieczona prawidłowo. Pomimo trudności na trasie (powalone drzewo), organizator szybko się z nią uporał. Biegało się rewelacyjnie, choć pierwsze 2 km są bardzo wymagające – praktycznie cały czas podbiegi, to nie czuć żadnego zmęczenia. Początkujący mogą mieć problemy, zniechęcić się, no chyba że lubią wyzwania. Mój debiutant, czyli mój tata, “wystawił mnie” i pobiegł jak strzała, nie przebiegł ze mną nawet jednego kilometra… Ale cóż, nie ma co ukrywać, że to ja uczę się od niego.
Jednym słowem był to bieg trzech pokoleń – mój tata, ja i moja córka 🙂 Jestem mega szczęśliwa, naładowana pozytywną energią. Mieć taką biegową rodzinę to skarb:) Myślę, że reprezentacja Mamy-Biegamy spisała się dziś na medal. 

15 słit focia grupowa

W kolejnym biegu City Trail biegały również dziewczyny z Wrocławia. Nasze mamy miały tym razem niezły doping i osobistego fotografa w jednej osobie. Marcelina nie startuje obecnie w zawodach, ponieważ chwilowo nie pozwala jej na to pewna mała osoba zamieszkująca pod jej sercem 🙂 Jednakże wytrwale kibicuje pozostałym mamom, towarzysząc im podczas różnych biegów. Sama również nie ustaje w treningach, a swoje metody na pozostanie aktywną w ciąży opisuje na swoim blogu, który znajdziecie TUTAJ.

14 po biegu

Obszerna relacja Marceliny z pozycji kibica 😉

W sobotnie przedpołudnie 21 listopada odbył się trzeci bieg z cyklu City Trail we Wrocławiu. Dzień nie powitał nas piękną pogodą, ale chyba nasza motywacja do biegania rozdmuchała chmury i po przyjeździe do Lasku Osobowickiego słońce zaczęło pięknie świecić.

13 finisz aga

Aby pokonać tą mroźną pogodę ? temperatura nie przekraczała chyba  4 stopni, organizatorzy zapewnili zawodnikom super rozgrzewkę. Był bieg w miejscu, wymachy ramion, kręcenie kolankami a nawet kankan 😉 Wszyscy wyginali śmiało ciało (Edytka królowała 😀 ), że nawet król Julian byłby zadowolony 😀 Na starcie stanęło prawie 400 osób. Miesiąc temu po starcie jeszcze dłuższą chwilę widziałam opadający kurz, tak było sucho. Tym razem zastanawiałam się czy obiektyw aparatu nie będzie cały w błocie, jak te 400 osób przemknęło koło mnie 😀

4 kankan

Nasze dziewczyny zaczęły bieg rozsądnie. Żadna nie wyrwała jak rącza gazela do przodu, tylko taktycznie przyśpieszały w trakcie biegu. Uważam, że bardzo dobrze zrobiły, ponieważ podłoże sprzyjało wywrotkom i kontuzjom. Niestety nie był to czas na bicie życiówek mimo tego, że trasa sama w sobie jest naprawdę do tego nieźle przystosowana ? prosta, bez ostrzejszych zakrętów czy podbiegów. Tym razem jednak każdy kto miał buty trailowe, dobrze zrobił jeśli je ubrał.

2 wymachy ramion

Drużyna Mamy-Biegamy dotarła bez strat na metę w następującej kolejności:

Edyta 25:18

Mów Mi Majka 26:09

Beata 26:50

Agnieszka 28:43

Porównując do biegu drugiego każda z nich poprawiła swój czas 😀

Po biegu, mimo natłoku obowiązków jakie ma każda z mam, udało się znaleźć kilka cennych minut na wymianę opinii na temat trasy i taktyki biegu przy rozgrzewającej herbacie serwowanej przez organizatora. A fotografka w dwupaku dziękuje za odstąpienie jej jednej paczuszki wafelków ryżowych 😀 Przydały się, Żelek był zadowolony 😀

Zapraszamy na kolejny bieg 2 stycznia, idealny termin na spalenie kalorii poświątecznych i posylwestrowych 😀

A ja ze swojej strony polecam Wrocławiankom Bieg na Sześć Łap, którego 6 edycja odbędzie się 12 grudnia 

https://www.facebook.com/events/1689720237929638/

6 start edyta

Poznań biegał natomiast w II Marcelińskim Biegu Jesiennym. Trasa dość trudna, 12 kilometrów to dystans niełatwy, były podbiegi, było błoto, zresztą poczytajcie sami relacje dwóch uczestniczek biegu, Ani oraz Moniki 🙂

20151122_170607

Ania:

Hejka! Myślę, że wszyscy czujemy się całkiem ok, mimo, że tu boli, tam strzyka a tam łupie. Jednym słowem II JESIENNY BIEG MARCELIŃSKI już za nami. Było nadzwyczaj sympatycznie. Wsparcie Techniczne NIE ZAWIODŁO!! Przemo, jeszcze raz wielkie dzięki za towarzyski bieg i dodanie mi otuchy do samego końca! Kamila i Przemo dzięki za dowleczenie mnie pod ten wredny podbieg i doping na linii mety. Macie moc wariaci kochani! Dziś miałam słaby dzień, ale dzięki Wam zapomniałam o tym, że było zimno. A było, co? Wszyscy czekaliście by potem zrobić wspólne focie. Kochani jesteście. Niektórzy zwariowani, na początku trasy przyspieszali by robić nam zdjęcia (czytajcie: Zbyszek WT)…. jesteście wszyscy niemożliwi! Potem prędziutko do tej szkoły gdzie było BZ (Biuro Zawodów), by troszkę zjeść i się napić. I pogadać 🙂 Mam nadzieję, że każdy następny bieg będzie super i to przede wszystkim dzięki nam samym. Bo to przecież my tworzymy klimacik 🙂 Trudne trasy i niedociągnięcia organizatorów nie są wtedy tak istotne. Buziole!!!
12226967_1067565103254060_8506890994855896837_n
FB_IMG_1448206282975Monika:

Muszę się do czegoś przyznać. Największą motywacją, aby wziąć udział w dzisiejszym II Marcelińskim Biegu Jesiennym, był przepiękny oryginalny medal. Poza tym chciałam się sprawdzić na nowym dla mnie dystansie 12-stu kilometrów. Bieg bardzo mile mnie zaskoczył. Po pierwsze, na starcie stanęła liczna grupa Mamy-Biegamy i Wsparcia Technicznego. Od razu serduszko się rozgrzało, choć pogoda nas w ten dzień nie rozpieszczała. Trasa przyjemna, ciekawa i wymagająca, choć co może okazać się dziwne, najtrudniejszy kawałek to droga po kamieniach, całe szczęście nie była za długa. Do tego wspaniali kibice, którzy dopingowali na najtrudniejszym podbiegu, tuż przed samą metą. Kiedy usłyszałam jak wołają ?Mamy-Biegamy? czułam, że dostaje skrzydeł! Dawno nie spotkałam się z tak ?niosącą? do mety atmosferą.

Niestety po raz kolejny przekonałam się jak ważna jest rozgrzewka przed biegiem, zwłaszcza gdy na dworze coraz chłodniej. Brak solidnej rozgrzewki spowodował, że moje mięśnie były gotowe do biegu dopiero po 6-ciu kilometrach i dopiero wtedy mogłam ruszyć do przodu. 

12239719_1104397746267869_8405304463039242105_n

Tyle o zawodach. Nie znaczy to jednak, że w innych miejscach nic się nie działo! Katarzyna, nasza adminka z Gdyni, już po raz kolejny poprowadziła marszobiegi u siebie. Celowo piszę w liczbie mnogiej, ponieważ wychodząc naprzeciw potrzebom innych mam, Kasia postanowiła przeprowadzić spotkania dwa razy w ciągu jednego dnia, rano i wieczorem! Nasza grupa w Trójmieście również się rozrasta, reprezentując nas podczas zawodów, a i coraz więcej mam przekonuje się, że warto zacząć i przybywa na spotkania marszobiegowe.

Relacja Kasi ze spotkań biegowych:

Jak co czwartek, umówiłyśmy się z dziewczynami na wspólny marszobieg. Pogoda jednak spłatała nam figla i w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo dziewczyn (potwornie lało i wiało), postanowiłam przełożyć marszobieg na weekend. Ciężko jednak było ustalić termin, który odpowiadałby wszystkim. W związku z tym postanowiłam zorganizować dwa marszobiegi w sobotę. Jeden rano, a drugi wieczorem.

12268624_923669824379813_203433065_o

Na porannym stawiła się Karolina z synem Michałem i Agnieszka. Michał dzielnie towarzyszył nam na rowerze 😉 Na wieczornym marszobiegu była Basia, Lucyna i Kamila.

20151121_183329

Podczas obu marszobiegów dziewczyny z uśmiechem na twarzy dzielnie pokonały dystans czterech kilometrów. Idzie im co raz lepiej 😀 Cieszę się, że bieganie sprawia Wam tyle radości!

12282925_923669704379825_1304395440_n

Do zobaczenia na następnym marszobiegu, który odbędzie się już w najbliższy wtorek. 

Link do wydarzenia znajdziecie TUTAJ.

Wszystkim dziewczynom bardzo dziękuję za relacje oraz zdjęcia. Pozostałych również zapraszam do relacjonowania swojego udziału w różnych biegach, bo każda taka relacja być może nakłoni kolejne osoby do udziału w organizowanych przez nas wydarzeniach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.