Starty

Biegowy weekend

Podczas tego weekendu działo się tak dużo, że postanowiłam relację umieścić tutaj.

DSC_0098

Na początek Chyża Dziesiątka. Staje się już powoli standardem, że gdzie nie biegnę, znajdą się towarzysze z Mamy-Biegamy. Piszę towarzysze, ponieważ nie są to tylko i wyłącznie mamy, ale też tatusiowie, którzy zgodnie reprezentują nasze wsparcie techniczne 🙂

DSC_0118Sam bieg był z jednej strony bardzo przyjemny, z drugiej ciężki. Przyjemny dlatego, że trasa była prosta, nie było podbiegów, nie było również dwóch pętli, za czym większość biegaczy jednak nie przepada. Było gorąco, owszem. Trasa wiodła raczej po terenie otwartym, więc nie było gdzie się chować przed słońcem. Na szczęście organizatorzy okazali się bardzo przewidujący i na trasie znalazł się nie tylko dodatkowy punkt odżywczy, ale również w dwóch miejscach kurtyny wodne. Zdecydowanie na plus. Takie warunki, a także wsparcie biegacza, który bardzo mocno motywował mnie w trakcie biegu, udało się osiągnąć zamierzony cel na ten rok, czyli przebiec 10km poniżej 50 minut. Czas netto na mecie to oficjalnie 49:24 i chyba Chyża Dziesiątka dzięki temu na długo pozostanie w mojej pamięci.

Ogólnie moje wrażenia z całej imprezy są bardzo pozytywne, malutkiDSC_0101 minus za czas trwania dekoracji, który dłużył się niemiłosiernie. Sporo różnych klasyfikacji, kategorii przyznawania nagród i gdyby nie doborowe towarzystwo, z pewnością zrezygnowałabym z obecności do samego końca.

Jednak bieg w Nowym Tomyślu nie był jedynym z zaplanowanych na ten weekend. W niedzielę udałam się do Ostrzeszowa, ponieważ odbywał się tam Bieg Profi, który należy do Grand Prix Wielkopolski w biegach ulicznych na 10km. Był to już 12-sty bieg z całego cyklu, niewiele zostało do końca, a o mały włos, a nie pobiegłabym w nim.

Ponieważ jestem mało rowerowa, nie byłam za bardzo zorientowana w temacie, że tego samego dnia w Poznaniu odbywa się Bike Challenge. Efekt był taki, że przez nieomal godzinę błądziłam po Poznaniu próbując się z niego wydostać. Kiedy w końcu się udało, wiedziałam już, że nie mam szans zdążyć na czas po odbiór pakietu, nie wiedziałam nawet czy zdążę na sam bieg. Zadzwoniłam do organizatora, na szczęście nie było problemu, żeby odebrać pakiet nawet na 5 minut przed startem. Pozostało mi tylko modlić się, żeby na trasie 150-ciu kilometrów nie wydarzyło się nic, co nie pozwoli mi dotrzeć na zawody.

mms_20150912_203154

Do Ostrzeszowa dotarłam na 25 minut przed startem. Szybki sprint do biura zawodów, odbiór pakietów, rozgrzewka i lecę wraz z pozostałymi 208 biegaczami! Pierwszy kilometr rewelacja, już widziałam siebie na mecie z nowym rekordem życiowym 😀 Na drugim kilometrze czułam jeszcze siły, ale coraz więcej osób mnie mijało. Na trzecim już wiedziałam, że nie ma szans. Nogi zaczęły odmawiać mi posłuszeństwa i mimo, że głowa mocno biegła do przodu i myślami była na mecie, moje ciało było niemal bezwładne. Doczłapałam się na metę… Jakoś… Ważne, że na nią dotarłam. Byłam potwornie spragniona. Na trasie były co prawda dwa trzy punkty odżywcze, ale moje braki w nawodnieniu od poprzedniego dnia dały się mocno we znaki. Moje zdziwienie było ogromne, kiedy nie dostałam wraz z medalem butelki wody. Ogólnie rzecz biorąc nie było żadnej wody… Porażka.

DSC_0121Na mecie spotkałam kilka znajomych osób, więc obowiązkowo fotka, posiłek, w międzyczasie trucht do samochodu po własną wodę, ponieważ niestety kiedy woda w końcu dotarła w wielkich baniakach na metę, okazało się, że nie ma kubków. I w zasadzie miałam zamiar zaraz wracać do domu, ale coś mnie tknęło i postanowiłam poczekać na wyniki. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, kiedy na liście z wynikami nie było mojego nazwiska! Pięć razy sprawdziłam od góry do dołu – nie ma! Takich jak ja było jeszcze kilka osób, dowlokłam się za “panem od pomiarów” do stanowiska. gdzie ręcznie wpisał mnie na listę…

Pozostawię to już bez komentarza. No może tylko tyle dodam, że w Ostrzeszowie raczej mnie już nie zobaczą, a przynajmniej nie na biegu. 2,5 godziny później byłam już w domu, teraz pora na dwa dni regeneracji. Poza tym jest mnóstwo innych planów. O warsztatach już wiecie – link do zapisów w poprzednim wpisie. W najbliższym czasie rusza również kanał Mamy-Biegamy na You Tube. Oj, będzie się działo!! 😀

Biegowa piona! Trzymajcie się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.