#razemnajlepiej czyli Monia z Lubonia

Kolejną mamą, która zdecydowała się opowiedzieć nam swoją historię jest Monika, mama dwójki dziewczyn, jednej troszkę starszej, a drugiej jeszcze malutkiej 🙂 Monikę poznałam niedawno, ale jest to tak pozytywnie nastawiona osoba, że mam nadzieję, że nasza znajomość będzie trwać jak najdłużej, ponieważ emanuje ona optymizmem, zaraża swoją energią i pasją, a we wszystko, co robi wkłada całe swoje serce. Mam nadzieję, że wciągnie Was jej historia i znajdziecie w niej także odrobinę motywacji do tego, żeby zacząć działać 🙂

mms_20151016_185659

mms_20151016_185819Monika:

Mam na imię Monika i jestem  BIEGOHOLICZKĄ 😀 Tak, tak! Tak twierdzi moja rodzina i ja już też do tego określenia dojrzałam. Bieganie nigdy nie było typem ruchu, który do mnie mówił po imieniu, ale od zeszłego roku przemówił i mówi do dziś, na dodatek bardzo głośno!

W zeszłym roku w czerwcu zdesperowana swoją wagą i odbiciem (zawodniczki sumo 😉 ) w lustrze stwierdziłam, że tak dalej być nie może i muszę coś ze sobą zrobić. No i przyszła faza na rower. Codzienne kilometry, czy to w deszczu, czy w mega upale, zagościły na dobre w codziennym funkcjonowaniu. Rowerem przez lato i jesień, tak do listopada. Niestety zrobiło się mega zimno i stwierdziłam, że skoro na sezon zimowy zniosę rower do piwnicy, to muszę zastępczo na czas zimy zająć się czymś innym. Jakimś sportem, który pozwoli dalej tak miło jak rower, zmniejszać moje pociążowe objętości .

Dzień 11 listopada 2014 r. na zawsze utkwi mi w pamięci, bo to dzień, mms_20151016_185828który zmienił moje życie! Wyszłam z mężem i dziećmi na spacer, kiedy to prawie pod moim domem, biegacze Lubońskiego Biegu Niepodległości byli już na ok. 7 kilometrze. Nie sądziłam, że coś może na mnie zrobić tak ogromne wrażenie! Stanęłam jak sparaliżowana i zaczęłam im ze łzami w oczach dopingować!!!!! Wtedy już wiedziałam, że muszę spróbować!

Zaczęłam od marszobiegów i systematycznie zwiększałam ilość kilometrów. Z każdym osiągnięciem byłam z siebie mega dumna, a co najważniejsze, dumna była i jest ze mnie cała rodzina. Postanowiła, że Luboński Bieg Niepodległości 2015 r będzie moim debiutem, na uczczenie tej mojej przemiany. Niestety (a może stety!) słowa nie dotrzymałam, bo dzięki mojej koleżance Elwirze mam już od tego czasu około 18 startów w zawodach, ale pakiet na LBN (Luboński Bieg Niepodległości) na ten rok jest obowiązkowo wykupiony.

1625548_891639990902048_1335197339206489896_nW lipcu tego roku poznałam Anetę i całą wspaniała grupę Mamy-Biegamy. To nowy kolejny etap mojej biegowej drogi. Etap, który rozwinął moją biegową pasję jeszcze bardziej. Pojawiło się bieganie w grupie, wzajemna motywacja i wsparcie. Pojawili się ludzie, którzy tak jak ja, nieważne w jakim tempie, ale chcą wspólnie pokonywać kolejne kilometry wbrew pogodzie, wbrew problemom życiowym i słabościom.

Mogłabym tak pisać i pisać, ale to może już innym razem 😉 Pragnę tylko podziękować Elwirze, bo pokazała mi starty i atmosferę biegową. Anecie, bo wspiera i pomaga, by tych kilogramów, których już zgubiłam koło 16-stu, było jeszcze mniej. Całej cudownej grupie Mamy-Biegamy, bo z Wami można więcej i więcej jeszcze będzie się chciało! No i mojej cudownej rodzinie, córkom, które zawsze mi kibicują i Tobie najukochańszy Mężu Świata za wsparcie, aprobatę dla moich poczynań biegowych i za to, że jeszcze się ze mną nie rozwiodłeś, mimo mojej rozrzutności, nie na nowe buty i kiecki, a na pakiety startowe!! I love You!!

Może i WY chcecie opowiedzieć swoją biegową historię? Możecie to zrobić także w formie wywiadu 🙂 Zapraszam serdecznie! admin@mamy-biegamy.pl 

Zapraszam również do komentowania, zarówno historii Moniki, jak i innych biegowych historii naszych mam 🙂

5 thoughts on “#razemnajlepiej czyli Monia z Lubonia

  1. Gratuluję Monice ja.tez jestem uzależniona
    Od biegania pokochałam to i tak.moja przygoda z bieganiem trwa 2,5 roku.

  2. I jak tu nie być dumnym z żony?mimo wielu przeciwności losu daje rade i bez względu na wartość pakietów,butów do biegania i całej reszty moja kochana żona zawsze będzie mieć wsparcie w mojej osobie bo realizacja swoich pasji kształtuje charakter i sprawia, że optymizmu,endorfin i całej tej pozytywnej energii, o której mowa we wstępie jest coraz więcej…a to sprawia, że życie nie tylko mojej żony, ale również całej naszej rodzinki staje się łatwiejsze.
    Z niebiegowym pozdrowieniem (bo nie biegam) 🙂
    Mąż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *