Pierwsze koty za płoty…

Dwa dni temu po raz pierwszy miałam przyjemność pobiegać mając przy sobie moją najmłodszą pociechę. Był to dla nas obu debiut. Dla niej taka przejażdżka oznaczała popołudniową drzemkę (których w zasadzie już nie miewa), co z kolei dla mnie oznaczało dłuuugi wieczór w towarzystwie dzieci 🙂 Ale było warto.

DSC_0428

Sprzęt, który widzicie na zdjęciach to przyczepka rowerowa Croozer Kid 1 z możliwością przerobienia jej na wózek biegowy. Muszę przyznać, że zarówno swoją wielkością, jak i wagą, trochę mnie przeraziła. W domu zajmuje sporo miejsca i wytarganie jej z domu wymaga nieco wysiłku, ale zawsze można to potraktować jako dodatkowy trening siłowy!

Pomimo swoich gabarytów przyczepkę prowadzi się bardzo lekko. Mimo braku skrętnego przedniego koła, nie miałam problemów z operowaniem nią na zakrętach. Z wielką przyjemnością przebiegłam 8 kilometrów, oczywiście w znacznie wolniejszym tempie niż standardowo, ale to chyba akurat oczywiste. Pchanie wózka przez kilkadziesiąt minut przyniosło efekty w postaci obolałych ramion następnego dnia. W końcu podczas samotnego treningu nasze ręce nie pracują z taką intensywnością, więc trzeba się do tego przyzwyczaić.

kid-zweisitzer_walker

Przyczepkę wypróbowałam zarówno na utwardzonym terenie, jak i w lesie. Miałam obawę, czy to dobry pomysł,DSC_0434 ponieważ w mojej wersji nie ma amortyzacji. I tu kolejne pozytywne zaskoczenie, ponieważ nie było żadnego problemu z przejazdem po leśnych ścieżkach. Muszę dodać, że akurat drogi w moim lasku są mocno utwardzone i dość szerokie, obawiam się, że po bardziej wyboistym terenie nie byłoby już. tak przyjemnie.

Takie są moje doznania. Nie wiem co na ten temat powiedziałaby moja córka, jak na razie nie jest jeszcze w stanie wydać fachowej opinii, nie mniej na pytanie” fajnie było?” odpowiedziała zdecydowanym „TAK!”. Aczkolwiek… Zasnęła już po 3 minutach jazdy i obudziła się dopiero po tym jak wróciłyśmy do domu, więc trudno stwierdzić na ile rzeczywiście była świadoma jakiejkolwiek jazdy. Może to być za to fakt na korzyść przyczepki, bo śmiem twierdzić, że było jej po prostu bardzo wygodnie 🙂

DSC_0431Jeżeli sami mielibyście ochotę przetestować taką przyczepkę, niekoniecznie Croozera, ale może innej firmy, serdecznie zapraszam na stronę wypożyczalni Mały Guliwer. Znajdziecie tam zresztą nie tylko przyczepki, ale również inny sprzęt turystyczny, który może się Wam przydać podczas wybierania aktywnego trybu życia z dzieckiem.

A może macie własne doświadczenia z wózkami/przyczepkami biegowymi? Czekam na Wasze komentarze! A jeśli jesteście zainteresowani kupnem takie przyczepki, zapraszam do kontaktu 🙂

admin@mamy-biegamy.pl

45(9)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *