Mój pierwszy raz, czyli randkowanie z New Balance

Czas najwyższy na relację, która już dawno powinna była zagościć na tej stronie, czyli moje pierwsze wrażenia po zapoznaniu się z butami New Balance. Może zacznę od tego, że do tej pory wierna byłam innej marce obuwia i chociaż na koncie nie mam dziesiątek tysięcy pokonanych kilometrów, to w miarę regularnie, co pół roku, dokonywałam zmiany butów biegowych. Trafiła się jednak okazja, aby tym razem wypróbować coś innego. Nie należę do osób, które unikają zmian, a wręcz przeciwnie. Jestem zawsze ciekawa nowych rzeczy, lubię eksperymentować i jestem otwarta na nowe możliwości i propozycje. Dlatego bardzo chętnie przystałam na propozycję New Balance, aby przetestować ich obuwie i przekonać się, że czasem może jednak warto coś zmienić 😉

058d1394d3f846cbf668234c1a50d213

Przesyłkę otrzymałam krótko przed świętami, był to więc dla mnie świąteczny prezent i muszę przyznać, że sprawił mi wiele radości. Trzymając pudełko w rękach zastanawiałam się tylko, czy aby na pewno coś jest w środku, ponieważ ciężar na to nie wskazywał… Opakowanie oczywiście nie było puste. W środku znajdowały się buty, które pierwsze wrażenie zrobiły ogromne, ponieważ kolorystyka i wygląd sprawiły, że zakochałam się w nich od pierwszego wrażenia.

Buty, które otrzymałam to Vazee Pace, limitowana seria wyprodukowana specjalnie na maraton w Nowym Yorku. Pierwszy raz założyłam je w pierwsze święto Bożego Narodzenia, a ponieważ był to mój powrót po dłuższej biegowej nieobecności, dystans nie był za długi, bo tylko 5 kilometrów. Pierwsze wrażenie to niezwykła lekkość. Odczułam bardzo dużą różnicę w stosunku do poprzednich butów i to na pewno wielki plus jak dla mnie, ponieważ mam wrażenie, że szybciej się biega 😉 Dystans pokonałam bez żadnego uczucia dyskomfortu, buty nie obcierały, nie dusiły nigdzie, rozmiar o numer większy okazał się idealny. Prawda jest jednak taka, że po takim dystansie niewiele można stwierdzić, postanowiłam więc wstrzymać się z wydawaniem jakichkolwiek opinii.

088a8b19fc82be15a757fe67b2aba43f

Po kilku kolejnych treningach okazało się, że buty idealne nie są, co mnie mimo wszystko nie zdziwiło, bo idealnych butów nie ma 😉 Znalazło się kilka drobiazgów, do których postanowiłam się przyczepić. Po pierwsze są one dość wąskie. Nie narzekałam nigdy na zbyt szeroką stopę, raczej nie miałam problemów z dopasowaniem jakiegokolwiek obuwia, a jednak Vazee sprawiają wrażenie, jakby były zaprojektowane raczej na bardzo szczupłą stopę. Po drugie, buty mają dość mocno wyprofilowaną wkładkę. Ma ona dostosowywać się kształtem do stopy i dla osoby, która nie biegała do tej pory w tego typu obuwiu, będzie to z pewnością coś nowego. Jednak jest to tylko i wyłącznie kwestia przyzwyczajenia.

Są to jednak drobiazgi, które nie miały dużego znaczenia podczas treningów, dość szybko moje stopy przyzwyczaiły się do nowości. Znalazła się jednak jedna rzecz, która mimo wszystko mocno zaczęła mi przeszkadzać przy większych dystansach. Buty mają dość niską cholewkę i zapiętek, sprawia to wrażenie zbytniego luzu, zbyt małego usztywnienia stopy. Biegnąc w nich kilkanaście kilometrów obawiałam się nieco o ścięgna i nawet mocniejsze wiązanie nie dawało pełnego komfortu.

2116812fe5db6b5bd6b46c34f1d6f450

Wykonałam w tych butach kilka treningów, kilka krótszych, takich po kilka kilometrów, kilka nieco dłuższych. Moje wrażenie jest takie, że są one raczej przeznaczone na krótkie dystanse i prędzej mogą pełnić rolę tak zwanych startówek, niż butów nadających się na długie dystanse, jak półmaratony, czy maratony. Być może dalsze testy zmienią nieco ten pogląd, bo przecież, aby wydać właściwą opinię, trzeba przebiec w danych butach nieco więcej kilometrów, przetestować je w różnych warunkach i po różnej nawierzchni.

Testowanie Vazee utrudniła mi nieco obecnie panująca aura. Okazało się powiem, że buty kompletnie nie nadają się na zimowe treningi. Wyjście w nich bez kolców na trening skończyło się tańcem na lodzie i skupieniem się na wykonaniu każdego pojedynczego kroku, nie mówiąc już o przyspieszeniu. Śnieg, lód i chlapa to zdecydowanie nie warunki do biegania w tych butach. Potwierdza to tylko moją opinię, że są to buty przeznaczone do krótszych, szybkich startów, z jakimi przyjdzie mi się zmierzyć na początku sezonu.

DSC_0144

Reasumując, buty mają swoje zalety i wady, to oczywiste. Są lekkie, dzięki temu szybkie, z pewnością będę wybierać je na starty na 5, czy 10 kilometrów. Niepewne trzymanie stopy powoduje, że nie zaryzykuję startu w nich w półmaratonie, czy maratonie. No i z pewnością zacznę ich częściej używać dopiero, kiedy zmieni się nieco pogoda i wyjście w nich na trening nie będzie przypominało jazdy na łyżwach 😉

Musicie też pamiętać, że jest to jedynie moja opinia, a opisane tutaj spostrzeżenia niekoniecznie muszą odnosić się do każdego użytkownika. Zarówno ten model, jak i pozostałe, zobaczyć możecie na stronie New Balance.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *