Mamy o sobie – Dosia z Poznania

O tym co spowodowało, że zaczęła biegać opowie Wam swoimi słowami Dosia. Biegamy razem już od jakiegoś czasu. Na początku było to wspólne 5 kilometrów, ale że apetyt rośnie w miarę jedzenia, teraz 5 to już zdecydowanie za mało, a że ambitna z niej dziewczyna, to dąży uparcie do kolejnego celu, jakim jest przebiegnięcie 10 kilometrów poniżej godziny. Trzymajcie mocno kciuki, bo jest tego coraz bliżej!

Dosia:

1Stoję przed lustrem, wpatrzona w swoje odbicie. Sukienka rozmiar 38 nie pasuje… Jest za mała. Zerkam raz jeszcze i po prostu nie mogę już dłużej patrzeć. ?D? wyrywa mnie z zadumy. Zauważyła moją smutną minę. Patrzę na nią i mówię zrezygnowana Wyglądam okropnie, to nie jestem Ja… Gdzie się podziałam?!

?D? patrzy na mnie i z uśmiechem zmieszanym z nutką nonszalancji odpowiada: Dobiesława, jesteś matką i urodziłaś dziecko. Nic już z tym nie zrobisz.Wyglądasz dobrze ! Zaakceptuj to! Uśmiecham się, ale w głowie krzyczę ? że co?! że Ja nic z tym nie zrobię?! No to kuźwa patrz!

To był przełom i to przez duże ?P?. Jeszcze tego samego dnia zmierzyłam się, zrobiłam sobie zdjęcie pod swoja „ścianą płaczu” i rozpoczęłam swoją przygodę z ćwiczeniami w domu. Na pierwszy ogień poszła Ewka – kumplowałyśmy się przez trzy miesiące. Potem poznałam Mel B i Natalię i na koniec Jillian 😉 Minęło osiem miesięcy. Wiosna uraczyła swoim ciepłym widokiem i pełno biegaczy pojawiło się na ulicach. Nigdy nie lubiłam biegać… Na studiach sport, w tym lekkoatletyka, towarzyszył mi bardzo często. Siatka, ręczna, kosz, pchnięcie kulą, skoki w dal, basen no i… bieganie. Nie było jednak między nami żadnej chemii!

Potrzebowałam jednak czegoś więcej niż cardio w domu. Postanowiłam, że spróbujemy jeszcze raz, bo kto wie – może mi się spodoba. Jakże trafne to było przeczucie – oj było! Stwierdziłam zatem Why not?! No i zaczęło się. Zdemolowałam swojego lenia!!! Dokonałam istnej demolki 😀 Mój pierwszy bieg – przygotowałam się na małe 500 metrów, bo wierzcie mi kochani ? ja NIGDY nie lubiłam biegać… A tutaj taka mała niespodzianka w postaci pięknych wolniutkich dwóch kilometrów 🙂 Jakich ja wtedy dostałam skrzydeł  – to tylko inny biegacz jest w stanie zrozumieć.

Dziś ćwiczę w domu sporadycznie, ale biegam przy niemal każdej nadarzającej się okazji. Zawody są dla mnie zarówno sprawdzianem siły, jak i zwieńczeniem ciężkiej pracy. Są one również momentem wyjątkowej integracji z grupą Mamy-Biegamy. Jest to też, podobnie jak koleżanki Marty, mój czas. W ten sposób odreagowuję stres, uwalniam endorfiny, pozytywnie się nastrajam. Jednak to nie wszystko. Co jest w tym wszystkim najważniejsze? NAJWAŻNIEJSI SĄ LUDZIE! To oni motywują Cię do działania. To oni dają Ci kopa (czasami nawet o tym nie wiedząc ?tak ?D?- o tobie mowa). To ONI pociągną Cię za rękę, jak nie będzie już sił. Tacy ludzie byli, są i zawsze będą ? rozejrzyjcie się wokół siebie. Kto wie, może się okazać, że masz taką osobę za sąsiada 🙂

Dlatego wstań z kanapy, krzesła, tapczanu, podłogi lub gdziekolwiek teraz jesteś, załóż wygodne buty i dres, czapka na głowę (makijaż nie jest ważny 😉 ) i ruszaj przed siebie. Na trasie jest tyle pozytywnej energii, pozdrowień i uśmiechów. Nikt Cię nie ocenia, nikt nie krytykuje. Nie robisz tego dla męża, narzeczonego, chłopaka… Robisz to dla siebie. Poznajesz siebie ? przekraczasz granice z każdym kolejnym krokiem. A teraz zatrzymaj się i złap oddech, żeby krzyknąć MAMY- BIEGAMY MAMY-POMAGAMY!!!! Fajnie prawda?! Nie każ się zatem prosić, tylko przyłącz się do nas ? zapraszamy z otwartymi ramionami!

2..

 

One thought on “Mamy o sobie – Dosia z Poznania

  1. Już prawie założyłem buty!!!serio!
    Im więcej czytam wpisów na tej stronce tym więcej się przekonuję do biegania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *